Przejdź do wersji tekstowej
A++ A+ A A A A A

Szkoła Podstawowa
im. Powstańców Wielkopolskich
w Miałach

Walki powstańcze w powiecie wieleńskim w 1919 roku

        Mając na uwadze upowszechnienie wiedzy na temat walk powstańczych w dawnym powiecie wieleńskim, publikujemy fragment przedwojennej pracy Andrzeja Hanyża, ilustrujący wysiłki narodowowyzwoleńcze mieszkańców ziemi szamotulskiej. Wielu z nich w styczniu i lutym 1919 roku ofiarnie walczyło na obszarze nadnoteckim, we Wrzeszczynie i Rosku. 

 

A. Hanyż, Ziemia Szamotulska w walce o wolność 1793-1919, Szamotuły 1939,

s. 70–72 (fragmenty)

 

Tymczasem na froncie północnym, obsadzonym przez załogi szamotulskie i wronieckie, w ciągu stycznia poza walkami zwiadowczymi nie zaszło nic godniejszego uwagi. Dopiero po 28 stycznia, to jest od ukończenia nowego ugrupowania sił przez dowództwo niemieckie, rozpoczyna się działalność żywsza. Skoncentrowane nowe siły w okolicach Piły, Wielenia, Międzychodu, Zbąszynia, technicznie świetnie wyposażone, zasilone artylerią i dywizjonem pociągów pancernych, rozpoczęły od początku tego ofensywę. Najpierw odczuła natarcie druga kompania szamotulska [wg innych źródeł była to pierwsza kompania szamotulska - A.S.] , która w składzie 3 plutonów pod dowództwem kpt. [Izydora] Napierały wyszła na odsiecz do Czarnkowa i strzegła odcinka Pijanówka – Gulcz – Rosko. Po ustąpieniu kpt. Napierały, dowodzi komp[anią] por. [Franciszek] Przybylski, a w końcu stycznia obejmuje dowództwo kpt. [Czesław] Hubert. Na czele plutonów stoją pp. [Antoni] Kostrzewski, [Wawrzyn] Rembacz, [Stanisław] Ignasiak i [Michał] Dragon. W drugiej połowie stycznia dowództwo kompanii szamotulskiej zawarło z inicjatywy Niemców wieleńskich i Heimatschutzu ugodę, mocą której ustalono pewien pas neutralny, w którym leżała miejscowość Wrzeszczyna. Pełnomocnikiem ze strony polskiej w owych pertraktacjach był p. Leon Witkowski, a ze strony niemieckiej por. von Rossbach. Obie strony zobowiązywały się dotrzymać umowy, czyli nie wkraczać w pas neutralny. Umowę wieleńską zerwali Niemcy dnia 3 lutego przez wkroczenie w sile 125 ludzi do Wrzeszczyny. Dowódca Hubert przygotował kontrnatarcie. Wykonanie natarcia powierzył pp. Kostrzewskiemu i Rembaczowi.

                Według opracowanego przez dowódcę planu oba plutony nocą z 3 na 4 lutego podsunęły się wykorzystując osłonę leśną do m. Wrzeszczyna, przy czym pluton Rembacza posuwał się wzdłuż toru Wieleń – Goraj, a pluton Kostrzewskiego szosą Rosko – Wieleń. Pluton Rembacza już 10 minut przed wyznaczonym czasem, tj. o godz. 3.50, zajął dworzec, gdzie zdobył 1 ckm. Po zdobyciu dworca podsunął się torem do Wrzeszczyny, zajmując wzgórze 55, gdzie usadowił jeden ckm z zadaniem wspomagania ogniem flankowym natarcia plutonu Kostrzewskiego. Reszta plutonu Rembacza zajmuje południowo-zachodni skraj m. Wrzeszczyny, osadzając tam drugi kulomiot z zadaniem uniemożliwienia upl. odwrotu szosą w kierunku Wielenia.

                Grenzschutz wzięty w dnia ognie załamał się po 3 godzinnej walce i wycofał się w kierunku Noteci. Straty po stronie polskiej: 5 zabitych, 2 ciężko rannych i 4 lekko rannych. Zdobyto jedenaście ckm., 2 kuchnie polowe, wozy przykuchenne i 21 jeńców.

                7 lutego, w dniu ogólnej ofensywy, rozpoczynają zasilone oddziały niemieckie w sile jednego batalionu, o godz. 6 rano, atak na Wrzeszczynę. Olbrzymia przewaga liczebna i techniczna rozbija w pierwszym starciu słabe oddziały szamotulskie, które powoli wycofują się do m. Rosko. Przewlekająca się walka wyczerpała amunicję Polakom, którzy zmuszeni są nawet wycofać się z zachodniej części Roska. Dopiero pomoc odwodów i zaopatrzenie się ponowne w amunicję, pozwoliły dowódcy komp. szamotulskiej pójść do przeciwuderzenia. Siła przeciwuderzenia, złość i rozpacz sprawiły, że szeregi niemieckie zaczęły się mieszać i uchodzić. Gonili je powstańcy do Wrzeszczyny, którą o godz. 16. ponownie zajęli, by jej już nigdy nie oddać. Było to ostatnie poważniejsze starcie na tym odcinku aż do 16 II. Straty polskie w tej walce o Rosko i Wrzeszczynę były znaczne, lecz nie takie duże jak nieprzyjaciela, który pozostawił na placu boju 68 poległych.